Na tafli błękitu

Po godzinach
po godzinach
23.04.2021
02:00

Falowanie białych żagli

Damian Sienkiewicz, ekspert finansowy, który przepłynął już Atlantyk i marzy o kolejnych podróżach. Jakich? Jak zaczęła się jego przygoda z żeglowaniem? Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Dwa razy przepłynąłeś Atlantyk. Takie dokonanie zapewne na niejednej osobie robi wrażenie.

Tak, miałem przyjemność przemierzenia Atlantyku dwukrotnie. Dwa razy była to podróż z zachodu na wschód.

Damian 1.jpg

Żeglowanie to pasja, która pojawiła się niedawno? Pamiętasz, kiedy stawiałeś pierwsze kroki na pokładzie?

Żeglować zaczynałem w wieku 6 lat. Miłość do pływania zawdzięczam tacie, który wsadził mnie do małej żaglówki przy brzegu jednego z olsztyńskich jezior. Następnie odepchnął łódkę od brzegu i polecił obrać kurs na przeciwległy brzeg. Miałem tak płynąć do chwili, kiedy mój nauczyciel podniesie ręce do góry na znak zmiany kursu w kierunku powrotnym. W skrócie tak to się zaczęło.

W kolejnych latach zbierałem doświadczenie podczas męskich, rodzinnych rejsów głównie na Pojezierzu Iławskim – kochanym jez. Jeziorak, Drwęckim oraz pięknym szlaku, jakim jest Kanał Ostródzko - Elbląski, a dalej zalew Wiślany i jego słona woda. Mówię tu o początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie żeglarstwo nie było tak powszechne jak dziś a infrastruktura nie była tak rozbudowana. Jako nastolatek zacząłem poznawać szlak Wielkich Jezior Mazurskich, aby w końcu wylądować na naszym Bałtyku, gdzie mogłem poczuć się, jak ci żeglarze, których książki i relacje z wypraw bardzo chętnie czytałem. Z dumą odnotowałem też fakt, że rozbujane morze nie przynosi mi dolegliwości zwanej chorobą morską, a nocne wachty za sterem dają niebywałą radość.

Damian3.JPG

A jak zrodził się pomysł, by pokonać Atlantyk?

Pewnego razu postawiłem sobie cel – do czterdziestki przepłynę Atlantyk i klamka zapadła. Pewnego zimowego wieczoru znalazłem ogłoszenie – szukają załogi, której celem będzie przeprowadzenie pięknego regatowego jachtu ze Stanów Zjednoczonych do Polski i nim się obejrzałem za horyzontem znikał widok Newport, słynnego żeglarskiego miasta.

Damian 2.JPG

Żeglowałeś po różnych zakątkach świata. Zapewne masz wiele pięknych wspomnień z wyprawy. Ciekawa jestem, czy masz jakieś ulubione wspomnienia.

Czas spędzony podczas rejsu, kiedy to przez niemal trzydzieści dni w różnych warunkach pogodowych obcuje się z bezkresem oceanu uważam za bezcenne doświadczenie. Nie ma wczoraj, nie ma jutro – jest tylko tu i teraz. W nocy przy bezchmurnym niebie obserwujesz niezliczoną ilość gwiazd, a w dzień piękno długich oceanicznych fal bujających nieustannie twoim domem na wodzie. Piękny czas i piękne wspomnienia. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić wyjątkowości jednej wyprawy nad drugą. Każdy rejs jest wyjątkowy i szczególny- tworzą go ludzie, z którymi masz wspólne pasje. W zimowe długie wieczory często wspominam chwile zapamiętane w krótszych i dłuższych rejsach. Z każdym rokiem przybywa takich miłych obrazów w kolekcji.

IMG-20200924-WA0038 (004).jpg

Przepłynąłeś Atlantyk. Jakie masz kolejne żeglarskie marzenie?

Marzenie żeglarskie? Mam dwa marzenia czy też cele. Pierwsze marzenie to jeszcze raz spróbować sił w oceanicznym rejsie, ale w przeciwnym niż dotychczas kierunku. Tym razem z Europy na zachód, w kierunku Wysp Karaibskich w towarzystwie stałego, ciepłego wiatru o nazwie pasat, wiejącego w strefie międzyzwrotnikowej. Drugim marzeniem jest spróbowanie swoich sił w samotnym rejsie na niedużym samodzielnie zbudowanym jachcie.

Dziękuję za rozmowę i życzę Ci realizacji marzeń.

Zamknij
W celu poprawienia jakości usług korzystamy z plików cookies. Pozostając na stronie, wyrażasz zgodę na wykorzystanie tej technologii Więcej informacji