Apetyt na czytanie

Po godzinach
po godzinach
25.06.2021
04:22

Od beletrystyki po antyczną filozofię

Ewa Koczara, ekspertka finansowa, która uwielbia książki. Od kwietnia publikuje recenzje na ang4life i inspiruje nas do sięgnięcia po konkretne tytuły, a dziś opowiada nam o tym, kto ją zainspirował do zainteresowania się literaturą?

Ewa.Koczara

Kto zainspirował Cię do czytania?

Już w przedszkolu mama prowadzała mnie do biblioteki, bowiem sama bardzo dużo czytała. Biblioteka była bardzo blisko przedszkola, do którego chodziłam. Zwykle jak mama mnie odebrała, szłyśmy wymienić książki na inne. Wtedy tylko oglądałam książki, bo czytać nauczyłam się dopiero w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Te, dla dzieci były wyłożone na stole zaraz przy wejściu i jak tylko mama zniknęła za półkami, ja wertowałam po kolei strony tych bardziej kolorowych i z większą ilością obrazków. Byłam zafascynowana i zaciekawiona tym, co te ilustracje przedstawiają i o czym chcą mi powiedzieć. Potem, jak nauczyłam się składać literki, już sama wypożyczałam – i z biblioteki publicznej i szkolnej. W szkolnej było fajniej, bo dodatkowo były nagrody –oczywiście książkowe – dla tych, co najwięcej przeczytali.

Czy pamiętasz, jaka była pierwsza książka, którą przeczytałaś?

Nie pamiętam. Nie pamiętam też, aby rodzice mi czytali, być może tak było, ale moja pamięć tego mi nie udostępnia. Pamiętam natomiast książki z pierwszych lat szkoły podstawowej, takie jak ,,Sierotka Marysia i siedmiu krasnoludków” Marii Konopnickiej – mam ją do dzisiaj. Pamiętam też ,,Przygody Koziołka Matołka” Kornela Makuszyńskiego, wydanie opatrzone genialnymi rysunkami Mariana Walentynowicza. No i oczywiście wesoła ,,Pyza na polskich dróżkach” Hanny Januszewskiej z jej niewiarygodnymi przygodami.

Jakie książki najbardziej Cię interesują? Dlaczego?

To się zmienia, w zależności co mnie zainteresuje. Nie stawiam sobie granic i czytam bardzo różne pozycje. Miałam czas, że odrzuciłam beletrystykę, ale wtedy chciałam się skupić na książkach z dziedziny współczesnej i antycznej filozofii. Ta ostatnia jest dla mnie trudną lekturą i czytam ja wolno – inaczej się nie da. Za to wyniesiona nauka i wiedza bardzo ważna. Lubię czytać książki z dziedziny psychologii i psychoterapii. Ostatnio pochłaniałam książki Irwina Yaloma, który miał unikalne spojrzenie na pacjenta i jego problem. Na swoje czasy był bardzo nowoczesny i odkrywczy. Aktualnie mieszam gatunki. Jak chce poznać jakiegoś autora, jego literaturę, to zawsze wybieram kilka pozycji i wczytuje się. To pozwala zasmakować jego stylu pisania, wczuć się w jego emocje, delikatnie musnąć jego umysłu. Po przeczytaniu tylko jednej książki jest to niemożliwe. Staram się też przeczytać jego życiorys, dzięki temu mam pogląd na to w jakich warunkach tworzył.

zdjęcie _ książka.jpg

Masz ulubioną, do której wracasz co jakiś czas?

No pewnie! Choć lista cały czas się zmienia. Na przykład kiedyś to były książki Chmielewskiej i Nienackiego, a dziś… „Rozmyślania” Marka Aureliusza – to jedna z tych książek, które powinny towarzyszyć nam przez całe życie oraz może wkroczyć w nasze życie w każdym jego momencie. Pomaga radzić sobie z codziennością i uczy, jak być szczęśliwym. Świetna książka Marcina Fabjańskiego ,,Zaufaj życiu, nie zakochuj się w przelatującym wróblu”, książka, która już przeszła do klasyki. Już sam tytuł jest terapeutyczny. Z innej dziedziny, to książka ,,Ekonomia dobra i zła” Tomasa Sedlacek, dowcipna i mądra. W genialny sposób autor prowadzi nas od eposu o Gilgameszu do dzisiejszych czasów, aby obnażyć do goła współczesną myśl ekonomiczną. Dwa razy ją przeczytałam i chętnie do niej jeszcze wrócę. Bardzo lubię książki Joanny Bator. Jest mistrzynią w nakreślaniu postaci i budowaniu fabuły. Mam też chwilowe zauroczenia jakimś autorem czy książką, w zależności co aktualnie czytam. Tak naprawdę, jest wiele książek, które przeczytałam i po jej zamknięciu pomyślałam: Wow! Ale to dobre. Muszę wrócić do tego jeszcze raz! Ale odkładam ją na półkę i czytam kolejną i pojawia się déjà vu, czyli ta sama myśl po przeczytaniu ostatniego zdania.

Co daje Ci czytanie?

Każdy z nas ma swój wewnętrzny świat, znany tylko jemu samemu. Osoby z zewnątrz nie mają do niego wstępu. Pisarz za pośrednictwem tego, co napisał w jakimś stopniu wpuszcza nas do swojego świata – i to jest piękne, niesamowite. Lektura przenosi mnie z mojego świata wewnętrznego dialogu do świata fantazji, i to nie mojego! Poszerza moje horyzonty, perspektywę i kontekst. Podziwiam, jak niektórym udaje się lepić ze słów coś, co zostaje ze mną na całe życie. To fantastyczne. Dobry tekst to jak muzyka, tylko złożona nie z nut tylko słów. Im więcej czytam, tym więcej rzeczy mnie interesuje i apetyt na czytanie rośnie. Dzięki książkom ,,świat staje się milion razy większy” jak powiedziała Fran Lebowitz – moja ulubienica.

Książka/ książki, którą zabierasz ze sobą na Mazury? wspominałaś, że tam spędzisz urlop.

Oczywiście! Zawsze zabieram coś do czytania. Choć zwykle dużo się tam dzieje i na czytanie nie zawsze zostaje czas. Teraz na pewno wezmę czytaną już ,,Grace i Grace” Margaret Atwood, może jeszcze coś Huxleya, ale raczej będzie to kolejna książka Kazuo Ishiguro. Tego ostatniego autora właśnie poznaję, przeczytałam już ,,Pogrzebany olbrzym”, „Malarz świata ułudy”, ale jeszcze kilka, innych pozycji czeka w kolejce.

Czy liczyłaś, ile książek czytasz rocznie?

Nigdy nie liczyłam. Ilość nic nie znaczy. Uważam, że lepiej przeczytać mniej, ale za to mądrze. Mam okresy, kiedy czytam jedną za drugą, czasem dwie naraz – a raczej naprzemiennie. To nawet ciekawe, bo zdarza się, że obie książki w jakiś magiczny sposób się uzupełniają. Mam też okresy, że muszę odpocząć od czytania. Pewnie następuje jakieś zmęczenie, przegrzanie intelektualne, zwłaszcza po trudniejszych lekturach. Bywają miesiące, że przeczytam 5-6 książek, a bywa, że tylko jedną, a czasem żadnej.

Udanego wypoczynku!

Zamknij
W celu poprawienia jakości usług korzystamy z plików cookies. Pozostając na stronie, wyrażasz zgodę na wykorzystanie tej technologii Więcej informacji