Życiowy kosmos cudów

Po godzinach
fotografia
03.12.2021
06:00

Dobro rodzi dobro

Marzena Kowalska, nasza ekspertka finansowa mówi, że „pasja to jest coś, co nadaje naszemu życiu swoistego rodzaju drugie życie, daje radość i wytchnienie.” Z takim podejściem do życia pewnie nie zdziwi nikogo fakt, że sama ma wiele pasji. Jedna przekształca się w kolejną, dając wyraz temu jak wielkie ma serce i zaraża dobrą energią innych.

MK 1.jpg

"Zaczęło się od malowania szlaczków, zamalowywałam całe zeszyty. Kiedyś jako młoda mama dziergałam na drutach i szydełku. To bardzo wyciszające zajęcie, a ponadto mogłam obdarowywać znajomych ręcznie wykonanymi serwetkami, co dawało mi niesamowitą radość, bo lubię się dzielić. Zostało jeszcze parę, jeśli ktoś chce, to chętnie podaruję. Synek rósł, życie przyspieszało, chciałam za tym nadążyć i być dobrą mamą w naszej dwuosobowej rodzinie. A kursów czy szkół, gdzie nauczono by nas, jak być rodzicem, nie ma, toteż odłożywszy inne książki, zaczęłam czytać dużo nt. wychowywania dzieci. W pamięć szczególnie zapadła mi książka pt. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, bo znalazłam w niej czarodziejskie „rozwiązania wychowawcze”, na które sama zapewne nie wpadłabym. Polecam ją wszystkim rodzicom"– mówi Marzena Kowalska.

Co było później? Jak odkryłaś kolejną pasję?

Kiedy nastała era telefonów komórkowych i większej dostępności aparatów fotograficznych odkryłam, że lubię robić zdjęcia i ludziom i krajobrazom, rzeczom, i ... drzewom. Uwielbiam drzewa, mają w sobie cykliczną moc wypuszczania listków, zakwitania, dawania cienia, dawania radości z samego patrzenia na nie. Jeździłam po okolicy, by wyszukać do zdjęć piękne miejsca, wstawałam nad ranem, by zrobić zdjęcia kroplom rosy na trawie i kwiatom rankiem zwiniętym, a powróciwszy do nich po południu uchwycić je na zdjęciu w pełni rozkwitu.

MK_krajobraz.jpg

Z tego co wiem, fotografia stała się także impulsem do odkrywania nowych miejsc i próby uchwycenia ich wyjątkowości, piękna w ujęciu.

Tak, to prawda. Najdłuższy urlop spędziłam z moimi przyjaciółmi, Polakami mieszkającymi w Anglii, którzy zabrali mnie na rejs po Balearach. Przybijaliśmy do lądu Majorki, Ibizy, Formentery, a na maszcie jachtu dumnie powiewała polska flaga. To były piękne chwile i także wiele okazji, by je zatrzymać na fotografii.

W Barcelonie i na wyspach nie sposób było rozstać się z aparatem fotograficznym, tyle pięknej przyrody i architektury. Podczas tego rejsu, gdy 28 godzin nie widać było lądu zrozumiałam, że życie uczy pokory wobec sił natury, ale też, że trzeba być odważnym i wyjść ze strefy komfortu, bo dopiero za tą linią zaczyna się „doświadczanie” życia.

Marzena_Kowalska2.jpg

Dużo podróżowałaś po Anglii?

Dużo to pojęcie względne. Faktem jest, że moja najdalsza podróż to samochodowa wycieczka od południa Anglii, przez Szkocję, aż na magiczną wyspę Isle of Skye, położoną najbardziej na północ w archipelagu Hebrydów. W tę podróż zabrali mnie ci sami przyjaciele. Oni byli z swoim synkiem a ja zabrałam mojego dorosłego już syna. Cieszyłam się jak dziecko, że syn chce z mamą na wakacje jechać. Po powrocie powiedział, że to były najlepsze jego wakacje. Może dlatego, że w destylarni Taliskier skrzętnie wykorzystał kupony degustacji? :)

Ta podróż nauczyła mnie … milczenia :) bo krajobrazy wyspy są tak piękne, że trudno było nam mówić z otwartymi buziami.

MK_krajonraz.jpg

Przyjaciółka, która robi piękne zdjęcia podarowała mi aparat, zrobiłam mnóstwo, często do nich wracam. Wspomnienia? Tak - są dla mnie bezcenne, i łezka wzruszenia kręci się w oku, z wdzięczności, że życie jest takie cudne.

MK_kraj.jpg

Chciałabym pojechać znowu gdzieś daleko (a tu masz ci babo … „pandemek”!) Zresztą nie ważne, gdzie, ważne z kim. Moc tkwi w ludziach, i to jest moc przyjaźni.

Bardzo ważną rolę w moim życiu stanowią przyjaźnie. Mam przyjaciółkę tę samą od przedszkola, od 50 lat! Mam także inne cenne przyjaźnie, bo przecież po przedszkolu idziemy do szkół, do pracy, a ja zachłannie garnę się do ludzi.

Odkrywania świata przerodziło się w potrzebę odkrywania siebie. Jak się za to zabrałaś?

Daaaaawno, dawno będąc małą dziewczynką zauważyłam, że myślę i czuję i było wtedy na tyle zdumiewające i radosne odkrycie, że pielęgnuję je do tej pory. Lubię spędzać czas ze sobą, lubię tworzyć grafiki ze zdjęć, które kiedyś zrobiłam, zdarzało się, że pisałam wiersze, tkałam gobelin, a to wszystko przy muzyce, której uwielbiam słuchać.

Marzena Kowalska_graf.jpg

Gdy życie stawiało mi na drodze przykre niespodzianki i przeszkody starałam się zrozumieć skąd one się wzięły, dlaczego u mnie, i co mogę zrobić, by je ominąć, pokonać, bądź nie nadawać im zbyt bujnego znaczenia. Do tego potrzebna jest wiedza i nauki - to siła!

Marzena_Kowalskagraf2.jpg

A Internet wspaniałym, nieograniczonym zasobem. I tak po pobycie na onkologii zainteresowałam się medycyną chińską, totalną biologią, a że wszystkim steruje nasz mózg, czyli u mnie jeden błąkający się po nim neuronek to eksploruję te tereny wespół z sercem, bo ten tandem tworzy wspaniałą koherencję. I wystarczy umieścić je w polu energii kwantowej, nadać im znaczenie, a rzeczy same pięknie się dla nas dzieją. Każdy z nas ma tak, że pomyślimy o kimś, i chcemy zadzwonić, bierzemy telefon do ręki, a ta osoba dzwoni do nas, i mówi: myślałam o Tobie. Możemy o czymś pomyśleć, a wszechświat stawia nam na drodze to, o czym myślimy. To jest właśnie ta magiczna energia.

I to jest moja nowa pasja, którą zgłębiam od niedawna, dopiero w niej raczkuję, a już daje mi to niesamowitą radość odkrywania cudów tego świata, jego wspaniałej synchroniczności.

15 - a ku-ku!.jpg

Co byś podpowiedziała tym, którzy także chcą zadbać o siebie?

Mogę z przymrużeniem oka? Aby nosili ciepłe skarpetki i czapeczki, bo jest zimno, a przeziębienie zaczyna się od głów i nóg 😊 A poważnie: rób to, na co masz ochotę i co wywołuje Twój uśmiech, ten zewnętrzny, na buzi, i najważniejszy, ten wewnętrzny. Otaczaj się dobrymi ludźmi, rozwijaj swoje pasje i szukaj siebie w sobie, bo to najcenniejsze poszukiwania. A jeśli zabraknie sił czy motywacji, to zacznij od nowa, zadzwoń do przyjaciół, nie wstydź się prosić o pomoc (ja dzwonię do przyjaciół w takich momentach), chętnie pomogę, coś wymyślimy, bo co dwie głowy, to nie jedna :)

Wiem, że dbanie o siebie z Twojej perspektywy to także dbanie o innych. Angażujesz się w różne inicjatywy? Jakie?

Od paru lat jestem wolontariuszem Szlachetnej Paczki, to wspaniałe móc pomagać innym, widzieć u obdarowanych łzy wzruszenia i radość, i takie same emocje u darczyńców. Pamiętam, gdy pierwszy raz robiłam zakupy dla wybranej rodziny, pakowałam produkty i z tej radości czułam się tak, jakbym co najmniej sterowała statkiem kosmicznym, a nie wózkiem w sklepie.

Na co dzień staram się być obecna dla mojej rodziny, przyjaciół, znajomych, bo lubię rozmawiać, pomagać, gdy ktoś ma taką potrzebę. Chciałabym, aby moi bliscy byli zdrowi i szczęśliwi, mój syn i synowa, którzy mają piękne pasje – rozwijali je, abyśmy w życiu nauczyli się myśleć, że nie doznajemy porażek, tylko „doświadczamy życia”.

MK_fot..jpg

Dlaczego to dla Ciebie ważne, pobudzać do działania innych?

Żyję ponad pół wieku 😊 zatem siłą rzeczy nabyłam trochę doświadczenia życiowego, a to nie to samo co teorie. Chętnie dzielę się tym, co na sobie sprawdziłam, popełniwszy mnóstwo błędów, tak więc na pewne aspekty życia mam sprawdzone na sobie, „bezbłędne” już przepisy. I co ważne dla mnie: chcę odwdzięczać się pomocą, bo zarówno kiedyś, jak i teraz tę pomoc zewsząd otrzymuję. Pomagając wyzwalamy w sobie pokłady siły, sami stając się w ten sposób silnymi. Taki życiowy kosmos cudów 😉

Dziękuję za rozmowę.

Zamknij
W celu poprawienia jakości usług korzystamy z plików cookies. Pozostając na stronie, wyrażasz zgodę na wykorzystanie tej technologii Więcej informacji